8 ENH
Czyli udaję się do Wrocławia na festiwal … mało snu, dużo kawy i świetne kino. Przy okazji brak internetu, ale mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu spisywania swoich przemyśleń na bieżąco i gdzieś pod koniec lipca zamieszczę pokaźną i wyczerpującą relację
U, Me aur Hum
Reżyseria : Ajay Devgan
Scenariusz : Ajay Devgan, Robin Bhatt
Data premiery : 11.04.2008
Obsada : Ajay Devgan, Kajol, Divya Dutta, Rituparna Sengupta
Gatunek : romans, dramat
Ocena : 2/5
Ajay (Devgan) i Piya (Kajol) spotykają się na statku wycieczkowym, gdzie on – dobrze sytuowany psychiatra wypoczywa, a ona – kelnerka pracuje. Zbyt pewny siebie bohater zakochuje się od pierwszego wejrzenia i zrobi wszystko, aby przekonać o prawdziwości swoich uczuć niezbyt ufną dziewczynę. Romasują, śpiewają i tańczą, jednak idylla nie trwa długo. Choroba Piyi stawia pod znakiem zapytania ich wspólne szczęśliwe życie.
Zasada numer jeden : bycie całkiem niezłym aktorem, nie zawsze przekłada się na to, że będzie się niezłym reżyserem (scenarzystą i producentem w jednym, w tym wypadku). Zastrzeżeń co do tego dzieła mam co nie miara. Pierwszy minus za mdłą pierwszą część, czyli tą, która miała być lekka i zabawna. Już na wstępie mamy do czynienia z niesamowicie słabymi dialogami, naszpikowanymi życiowymi mądrościami (najczęściej zaczerpniętymi ze znanych romansideł typu “Notebook” na przykład), zwykłymi banałami lub co gorsza mało błyskotliwymi żartami. Do tego obserwujemy wątki poboczne – przyjaciół Ajaya, dwie pary, które zapewne miały stanowić paralele dla związku głównych bohaterów, a przy okazji źródło komediowych sytuacji. Niestety w obu przypadkach nie spełniały swojego zadania.
Słabo przebijające się plusy to przede wszystkim gra aktorska państwa Devgan, szczególnie w drugiej części za sprawą kilku poruszających scen udało się stworzyć namiastkę przyzwoitego obrazu, który przemienia się w dramat pełną gębą i przez kilka chwil trzyma niezły poziom. Jednak brak konsekwencji w prowadzeniu historii, powrót głupkowatych przyjaciół Ajaya i naiwne zakończenie sprawiają, że “U, Me aur Hum” jest najprościej rzecz ujmując filmem banalnym, w którym pan scenarzysta-reżyser-producent-protagonista sili się na ambitne treści.
Aamir
Reżyseria : Raj Kumar Gupta
Scenariusz : Raj Kumar Gupta
Data premiery : 06.06.2008
Obsada : Rajeev Khandelwal, Gajraj Rao, Jhilmil Hazrika
Gatunek : thriller, dramat
Ocena : 3.5/5
Aamir Ali( Khandelwal ) jest lekarzem, na co dzień pracującym w Londynie. Po powrocie do Mumbaju, nikt z jego rodziny nie czeka na niego na lotnisku. Chwilę później nasz bohater jest zmuszony odebrać dziwny telefon i przeprowadzić jeszcze bardziej enigmatyczną rozmowę z człowiekiem, który wie gdzie znajduje się rodzina pana doktora. Tajemniczy głos od tej pory trzyma Aamira w szachu i udowadnia mu, że nie zawsze można być panem swego losu.
Jedno z większych tegorocznych zaskoczeń, bardzo przywoity obraz, który klasyfikuję do świetnie wykonanej rzemieślniczej roboty. Fabuła mogłaby powstawać w oparciu o książkę “ABC dobrego thrillera”, gdyby takowa istniała oczywiście. Sprawdzone, dobrze znane schematy gatunku, do tego należy dodać żwawe tempo akcji i niezwykle realistyczne obrazy mumbajskiej ulicy. Ogląda się bardzo dobrze, choć nie zapamiętuje na dłużej.
Krazzy 4
Reżyseria : Jaideep Sen
Scenariusz : Ashwani Dheer
Data premiery : 11.04.08
Obsada : Arshad Warsi, Irrfan Khan, Juhi Chawla, Dia Mirza, Suresh Menon, Rajpal Yadav
Gatunek : komedia, społeczny
Ocena : 1.5/5
Tytułowa szalona czwórka to pacjenci szpitala psychiatrycznego, którzy trafili do tego przybytku z różnych powodów – jeden nie kontroluje swojego gniewu, inny ma objawy schyzofrenii, jeszcze inny nie mówi od małego. Zajmująca się nimi dr Suman (Chawla) postanawia zastosować nowatorską metodę i powoli, krok po kroku przyzwyczajać pacjentów do świata zewnętrznego. W wyniku misternej intrygi i nieprzewidzianych zdarzeń, nasi bohaterowie zostają rzuceni na głęboką wodę i co gorsza muszą ratować z tarapatów panią doktor.
Patrząc na obsadę, można spodziewać się całkiem udanego filmu, nic bardziej mylnego. Nie dość, że “Krazzy 4″ to remake bardzo przeciętnej amerykańskiej komedyjki z końca lat 80′, to absolutnie tego obrazu nie ratuje ogrom występów specjalnych – od Rakhi Sawant poczynając, na “Shahrukhach i Hrithikach” kończąc. Słaba fabuła, na siłę dopisywany morał, wszędobylska nuda i rosnące w człowieku uczucie, że marnuje czas oglądając to dzieło.
Film, który wydawał się obiecujący na papierze, rozczarowuje na całej linii. Jedyną radość w czasie seansu można czerpać z jak zwykle świetnego Irrfana Khana i zastanawiać się co go skłoniło do przyjęcia roli w “Krazzy 4″.
Cheeni Kum
Reżyseria : R. Balki
Scenariusz :R. Balakrishan
Data premiery : 25.05.2007
Obsada : Amitabh Bachchan, Tabu, Paresh Rawal, Swini Khera, Zohra Sehgal
Gatunek : komedia romantyczna
Ocena : 4/5
Buddha (Bachchan) jest 64 letnim szefem indyjskiej restauracji w samym sercu Londynu, Nina (Tabu) jest młodą kobietą, która odwiedza w tym mieście swoją przyjaciółkę. Źle doprawiona potrawa staje się punktem wyjścia dla dość ekscentrycznego romansu, nie dość, że między zakochanymi jest różnica 30 lat, to na dodatek przyszły teść (Rawal) kucharza jest od niego młodszy.
“A sugar-free romance” – tak jest zapowiadany ten film, to zdanie zgrabnie podsumowuje tą uroczą komedię romantyczną, w której nie uświadczymy kiczowatej otoczki, przesłodzonych dialogów i mdłych bohaterów. Świetnie poprowadzona historia nietypowej pary, genialne wątki komediowe i jeszcze lepsze postaci drugoplanowe, między innymi matka Buddhy (Sehgal), która codziennie nakazuje mu odwiedzić siłownię, a w wolnych chwilach ogląda “Sex w wielkim mieście” i walki wrestlingowe czy mała sąsiadka, chora na białaczkę Sexy (Khera-mistrzostwo!), której mądrość życiowa i roztropność dalece przekraczają jej wiek.
Udany debiut reżyserski, dowód na to, że gatunek jakim jest komedia romantyczna jest zacny, tylko potrzeba odrobinę pasji i pomysłowości do niego. Ciepła, zabawna, momentami szczerze wzruszająca historia o tym, aby doprawić swoje życie póki mamy na to czas.
Mithya

Mithya
Reżyseria : Rajat Kapoor
Scenariusz : Rajat Kapoor, Saurabh Shukla
Data premiery : 08.02.2008
Obsada : Ranvir Shorey, Neha Dupia, Naseeruddin Shah, Saurabh Shukla, Vinay Pathak
Gatunek : komedia, dramat, kryminał, sensacyjny
Ocena : 3.5/5
VK (Shorey) młody aktor z aspiracjami, przybywa do Mumbaju, który jawi mu się jako miejsce szans i perspektyw. W zamian czeka go jednak roczarowanie, skazanie na przebijanie się w filmowym światku poprzez granie epizodycznych, nieważnych rólek. Mimo, że główny bohater czuje się niewidzialny i zbyt przeciętny na aktorską karierę, przyjdzie mu wkrótce odegrać role nie tyle co życia, co o życie i to w dodatku swoje, a wszystko za sprawą niesamowitego wręcz podobieństwa do gangsterskiego Dona, trzymającego cały podziemny Mumbaj w garści.
Kolejny ciekawy ( po “Raghu Romeo” i “Zamiana par” ) film Rajata Kapoora, w ktorym znów wykorzystuje sprawdzony zespół aktorów. Na pierwszy rzut oka widać charakterystyczny styl reżysera i współscenarzysty – “Mithya” to filmowa opowieść o cechach bajki – słodko-gorzka historia, prowadząca do dość uniwersalnego morału. Urok filmu tkwi w tym, że momentami do końca nie można być pewnym czy to kryminał, czy wręcz swoista parodia gatunku, świat gangsterski jest zarazem groźny jak i ciamajdowaty. Świetna kreacja Ranvira Shoreya, znanego do tej pory głównie z komediowych epizodów. Idealnie poradził sobie w podwójnej roli aktora i gangstera, przy okazji udowadniając, że nie jest jedynie specjalistą od komedii, ani tym bardziej jedynie od drugoplanowych rólek.
Kapoor stworzyl kolejny przyjemny film, tym razem co prawda klimat jest dużo cięższy, powodów do śmiechu mniej, ale tak jak w przypadku poprzednich produkcji “Mithya” to przede wszystkim ciekawa i inteligentna rozrywka.