Era Nowe Horyzonty – ogólnie.

sierpień 2, 2008 at 6:27 pm (Festiwale)

Ósmy już festiwal Romana Gutka i spółki dobiegł końca zaskakująco szybko, trzecia edycja wrocławska – najlepsza pod względem organizacyjno-logistycznym, widać, że twórcy potrzebowali trochę czasu, aby “dotrzeć się” z o wiele większym miastem. Cieszyn położony bardzo blisko mojego rodzinnego miasta, Wrocław natomiast calkiem niedaleko Poznania, z którym jestem obecnie związana akademicko. Zdecydowanie wybieram obecny kształt, nie należę do całkiem głośnej grupy malkontentów, którzy każdą rozmowę o festiwalu zaczynają od “bo w Cieszynie to było lepiej…”, potem następuje litania głównie o tym, że klimat był, że nie w multipleksie, że publiczność lepiej wychowana, że całe miasto żyło, a teraz to nas Breslau połyka. Taka mnie naszła refleksja, że w dużej mierze narzekaniami zajmują się weterani (notabene wiek końcowo lub po studencki, ewentualnie pre trzydziestkowy) , których irytują hordy licealistów, zapominając, że sami kiedyś tacy byli. Zgadzam się, że w Cieszynie było fajnie, ale w tymże niesamowicie klimatycznym ( dla mnie nic nadzwyczajnego, może z racji, że nie raz i nie dwa po obu stronach Olzy byłam) miasteczku, nie było najlepszych warunków mieszkaniowych na czas festiwalu – sama dojeżdżałam z Bielska codziennie, wszyscy restauratorzy jak jeden mąż podnosili ceny na te dwa tygodnie, odległości między kinami były zdecydowanie większe niż obecnie we Wrocławiu, o legendarnym już braku klimatyzacji i przystosowywaniu gazety festiwalowej do prowizorycznego urządzenia chłodzącego już nie wspominając. Publiczność jest różna, zawsze zdarzają się osoby przypadkowe, ale o jakiejś pladze nie ma mowy. Lansujący się licealiści – no cóż nie oceniam , bo nie chce być zgryźliwą weteranką, wszak w Cieszynie miałam naście lat, a na pierwszą edycje wrocławską pojechałam świeżo po maturze. Zawsze przyjeżdżałam na ENH dla filmów i jeszcze się nie zawiodlam :-)

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz